Czym jest domena internetowa, czym jest nazwa domeny internetowej, co to w ogóle jest ta domena? Na co dzień używamy tych pojęć zamiennie, sprowadzając je do jednego wspólnego określenia na adres, którym posługujemy się w sieci Internet — np. do wskazania strony internetowej. Oczywiście możemy każde z tych pojęć zdefiniować osobno: mianem domeny internetowej określamy unikalny identyfikator w systemie DNS, nazwą jest ciąg znaków składający się z części indywidualnej i jej rozszerzenia, co razem buduje nazwę domeny, itd. Generalnie w większości przypadków nie ma aż takiej potrzeby definiowania każdego z nich z osobna, bo mówiąc o nich, zwykle zawsze mamy na myśli posiadanie zarejestrowanej nazwy w systemie DNS i opłacanie jej abonamentu — a ta wskazuje na hosting, wywołuje stronę WWW i pozwala na działanie spersonalizowanej poczty. Pojęciem, które warto wyjąć z tego worka, jest np. rozszerzenie domeny, które wskazuje końcówkę domenową — tzw. Top Level Domain, czyli ostatni człon nazwy.
- Dlaczego mówiąc o domenie, nazwie domeny i adresie — mówimy o tym samym?
- Zostańmy na moment przy pojęciu rozszerzenia domenowego
- Czy domena i hosting to to samo?
Dlaczego mówiąc o domenie, nazwie domeny i adresie — mówimy o tym samym?
Bo w praktycznym użyciu wszystkie te pojęcia opisują ten sam efekt końcowy: masz zarejestrowany, unikalny ciąg znaków w globalnym systemie adresowym internetu i płacisz za jego utrzymanie. Różnice między nimi są techniczne i hierarchiczne — domena to pojęcie szersze (cały obszar w DNS, razem z subdomenami i usługami), nazwa to konkretny ciąg znaków (np. twojafirma.pl), a adres to sposób, w jaki użytkownik się do niej odnosi w przeglądarce. W codziennej komunikacji — czy to z klientem, czy z supportem hostingu — nikt nie pyta czy masz zarejestrowaną nazwę drugiego poziomu w hierarchii DNS?. Pyta: masz domenę?. I to wystarcza (tu też trzeba uważać na pułapki).
To trochę tak, jak z adresem zamieszkania, który często jest omawiany przy okazji rozmów o domenach: możemy mówić o numerze domu, kodzie pocztowym, miejscowości albo po prostu — o adresie. Każde z tych pojęć opisuje inny element, ale w rozmowie „powiedz mi swój adres” wszyscy wiemy, że przeważnie chodzi o ulice i numer domu.
W codziennym języku używamy tych pojęć zamiennie i nie ma w tym nic złego. Technicznie jednak domena internetowa to pojęcie szersze — oznacza cały obszar przestrzeni nazw DNS, np. wszystko, co należy do twojafirma.pl, czyli sama strona, subdomeny jak sklep.twojafirma.pl, poczta e-mail na tej domenie itd. Nazwa domeny to natomiast konkretny ciąg znaków — np. twojafirma.pl — który rejestrujesz u rejestratora i opłacasz abonamentem.
- Jeśli dopiero rozważasz rejestrację domeny internetowej, nie przepłacaj za nią. Sprawdź aktualny ranking utrzymania domeny internetowej i porównaj ceny ponad 50 rejestratorów domen, szukając najtańszej lub najkorzystniejszej w perspektywie kilku lat oferty.
Nazwa domeny internetowej + rozszerzenie domeny internetowej
Rozszerzenie domeny, czyli Top Level Domain (TLD), to ostatni człon nazwy — wszystko po ostatniej kropce: .pl, .com, .eu, .shop. O ile część indywidualna nazwy (np. twojafirma) jest Twoim wyborem i rejestrujesz ją u dowolnego rejestratora, o tyle rozszerzeniem zarządza wyznaczony rejestr — instytucja lub firma, która ustala zasady jego używania, cennik hurtowy dla rejestratorów i ewentualne warunki dostępu. Dla .pl jest to NASK, dla .com — Verisign, dla .eu — EURid.
Rozszerzenie ma znaczenie praktyczne — wpływa, chociażby na cenę domeny (przeczytaj, omawiam to w tym artykule: Ile kosztuje domena internetowa na rok?), jej dostępność i postrzeganie przez odbiorców. Domeny krajowe jak .pl budują lokalną wiarygodność, globalne jak .com są neutralne i rozpoznawalne na całym świecie, a tematyczne jak .shop, .blog czy .tech mogą wzmacniać przekaz marki — choć dla samego SEO wybór rozszerzenia ma dziś znaczenie drugorzędne. Ale na banerze w centrum miasta i w wynikach wyszukiwania, będzie to się rzucało w oczy.
Czy domena i hosting to to samo?
Nie — i absolutnie nie należy tego mylić, choć jest to jeden z najczęstszych punktów pomyłki, szczególnie na początku przygody z własną stroną internetową. Już wyjaśniam! Domena to adres — wskazuje, gdzie szukać Twojej strony. Hosting to miejsce, gdzie ta strona fizycznie mieszka: serwer, na którym leżą pliki, baza danych, poczta e-mail. Są to usługi komplementarne — bez siebie nie mają sensu (w większości przypadków) — ale to nie to samo.
Oczywiście, możesz mieć domenę bez hostingu — strony nie ma, poczta nie działa. Możesz też mieć hosting bez domeny: serwer działa, pliki strony są wgrane, ale dostać się do niej można tylko przez adres IP — np. wpisując 212.85.96.183 w przeglądarkę. Oba przypadki to skrajne scenariusze z bardzo konkretnym zastosowaniem, ale dla każdego, kto chce mieć działającą stronę i pocztę — potrzebuje obu usług.
Podobna logika dotyczy potocznych sformułowań: mam stronę — oznacza, że masz stronę internetową, a więc prawdopodobnie także domenę czy serwer na własność. Natomiast „mam serwer” — oznacza, że masz infrastrukturę, ale nie mówi nic o tym, czy masz domenę albo czy w ogóle działa na nim jakaś strona. Każde z tych pojęć opisuje inny element układanki.